Paluszek i Pitbull

Hey :) Fajny ten obrazek, co nie? Ale nie o tym chciałam dzisiaj pisać. Pewnie się zastanawiacie: 'O co jej chodzi z tym głupim tytułem?!' jakbym nie była wtedy w szkole, też bym nie wiedziała. Tiaaa.... Dzisiaj z dziewczynami wróciłyśmy do 5 klasy (oczywiście myślami, niech się nie kojarzy ;] ) No i pierwsze co nam się przypomniało to tzw. "dziewczyna od paluszka". To zdażyło się na matmie, mieliśmy wtedy inną panią (tęsknię za nią, jest taka fajna, a teraz to taka surówka, że nie wiem). Nagle weszła jakaś dziewczyna, i mówi do pani: "Ten paluszek mi się wygina, a ten nie. A jak go wyginam, to mnie boli" Pani się na nas popatrzyła, na nią, znów na nas i powiedziała "Poczekajcie.". Ledwo zamknęła w drzwi a my w brecht :D A jeszcze była inna sprawa - Guzik zrobił sobie z włóczki i plasteliny jeża Pitbulla. Wszystkie chłopaki chcieli go adoptować ;D Kłócili się o niego, wypadł im z rąk (to też było na matmie), a plastelina rozwaliła się na podłodze. Pitbull wyleciał Hubertowi, więc musiał to sprzątać. Aż wstyd pomyśleć, jaki głupek, myślał, że będzie łatwiej, jak plastelinę 'rozwodni' :D Resztę włóczki chłopaki zużyli na obwiązanie siatki w sali gym ^^
To by było na tyle moich wspomnień i koniec notki. Papa! Do następnej ;) zaraz dodaję was do favs.
Głosuj (0)
Bronz!e 13/09/2007 20:29:55 [
Powrót]
Skomentuj :)